
Po przycince drzew i krzewów zostaje stos, którego nie zmieści żaden pojemnik na odpady zielone bez wcześniejszego pocięcia. Rozdrabniacz rozwiązuje to u źródła: kubatura spada kilkunastokrotnie, a to, co zostaje, jest gotowym materiałem, a nie odpadem do wywiezienia.
Pracujemy rębakiem przyjmującym gałęzie do 120 mm średnicy, o wydajności 4–6 m³ na godzinę. W praktyce stos po przycince przydomowego sadu znika w dwie–trzy godziny. Grubsze konary przecinamy wcześniej pilarką.
Zrębki możesz zatrzymać — to jedna z lepszych ściółek pod krzewy i rabaty: ogranicza chwasty, zatrzymuje wilgoć w glebie i rozkładając się, użyźnia ją. Jeśli nie masz na nie pomysłu, zabieramy je razem ze sprzętem w ramach wywozu odpadów zielonych.
Usługa najczęściej łączy się z przycinką: przyjeżdżamy, tniemy żywopłoty i krzewy, a to, co zostaje, od razu idzie do rozdrabniacza. Jeden dojazd zamiast dwóch i teren uprzątnięty tego samego dnia.
Kiedy rozdrabniać
Cały rok, ale największy ruch jest po przycince zimowej (luty–marzec) i po letnim cięciu żywopłotów. Świeże, wilgotne drewno idzie przez rębak łatwiej niż leżakujące i wysuszone, więc najlepiej rozdrabniać w ciągu kilku tygodni od cięcia.
Co obejmuje usługa
- Gałęzie o średnicy do 120 mm
- Wydajność 4–6 m³/h
- Zrębki jako ściółka lub wywóz
- Porządek po przycince w jeden dzień

